Start

Poraszka’97 – Św. Wojciech 2:3 (0:1)

To był dziwny mecz i bardziej przypominał futbolowe jaja… przede wszystkim zabrakło sędziego i trzeba było brać „chętnego” z łapanki. Z liniowych pojawił się tylko jeden, co ciekawe w przerwie  przeszedł na drugą stronę boiska, więc Wojciech cały czas miał liniowego, my w ogóle…

Przez cały mecz toczyliśmy bardzo wyrównany bój z wiceliderem i w praktyce już wicemistrzem tego sezonu. Do przerwy jedna kontrowersyjna sytuacja doprowadziła do tego, że przegrywaliśmy 0:1. Przy wyjściu do piłki zaatakowany przez rywala został Jacek. Sędzia nie zareagował, a Krzysiek myśląc że zaraz będzie gwizdek złapał piłkę w ręce (przynajmniej tak to sobie tłumaczęSpoko). Karny i po pierwszej połowie 0:1.

Druga część do pewnego momentu była świetna w naszym wykonaniu i przyniosła dwa gole – jeden po kapitalnej akcji Oskara przez pół boiska, a drugi po strzale Cinka z podania Adiego. Przy tym strzale Cinek był raczej na spalonym, ale można przyjąć, że sędzia oddał nam to co zabrał w pierwszej połowie. Końcówka niestety nie była już tak efektowna i przegraliśmy ostatecznie 2:3.

Szkoda meczu, bo można było wygrać, ale najważniejsze jest to, że walczymy jak równy z równym z kolejna ekipą z czołówki. A wygrywać mamy w kolejnym sezonie.Puszcza oczko

Komentarze  

#1 Krzysiek G 2017-06-14 20:44
Tak naprawdę sędzia główny nie był tak naprawdę sędzia wiec nie ma co sie dziwić, ze powstał kabaret...brak słów... jak nie kończą 10 minut wcześniej polowe to nie widza totalnie nic , mam nadzieje ,ze przyszły sezon będzie nasz :-)
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Dodatkowe informacje