Start

Poraszka’97 – FC Concretes 3:3 (2:1)

Emocje nieprawdopodobne! To była prawdziwa walka do ostatniej sekundy. Być może po podziale punktów pozostał pewien niedosyt, bo mogliśmy postarać się o pełną pulą, ale jak mówi przysłowie – darowanemu punktowi nie zagląda się w zębySpoko

Od pierwszych minut meczu ruszyliśmy do ataków i stwarzaliśmy sobie szereg dogodnych okazji. Jedną z nich udało się zamienić na gola – Adrian podał do Franka, który w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkarzowi rywali. Za chwile mogło być 2:0, ale Mutki trafił w bramkarza, choć wyraźnie krzyczałem mu lobuj (on twierdzi, że usłyszał jak wołam WodeckiNiezdecydowanie). Niewykorzystana sytuacja się zemściła, bo rywale zdołali doprowadzić do wyrównania. Cieszyli się z niego do ostatniej akcji w pierwszej połowie, bo wtedy  Adrian po solowym rajdzie, wyprowadził nas na prowadzenie. Do przerwy 2:1

Druga połowa była już zdecydowanie gorsza w naszym wykonaniu. Gracze Concretes mieli dużo więcej okazji strzeleckich, z których dwie zamienili na gole. My biliśmy głową w mur i wydawało się, że zejdziemy z boiska pokonani. Ale przyszła ostatnia akcja meczu, w której sędzia odgwizdał rzut wolny dla nas tuż przed polem karnym. W tej sytuacji wszyscy, łącznie z Adamem, wbiegli w pole karne rywali. Poza szesnastką pozostał tylko Adrian, który egzekwował wolnego. Po jego uderzeniu  piłka lekko odbiła się od muru, trafiła do Jacka, który zagrał do Franka. I wtedy czas jakby stanął w miejscu - Franek strzela przy słupku, piłka w sieci 3:3 i koniec meczu!

Wyszarpaliśmy niezwykle cenny punkt. Według mnie takie remisy cieszą czasem bardziej niż zwycięstwo. Powalczyliśmy do końca i zostaliśmy nagrodzeni. Być może ten punkt okaże się bezcenny na koniec sezonu?

1:0 Przemysław Frankowski (a. Adrian Chrostowski), 2:1 Adrian Chrostowski, 3:3 Przemysław Frankowski (a. Jacek Kreft).

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Dodatkowe informacje