Start

Poraszka’97 – Virus 2:3 (1:0)

W spotkaniu z Virusem do przerwy wszystko szło po naszej myśli. Prowadzenie 1:0 i nadzieja na kolejny triumf. Niestety druga część był słabsza i pierwszy raz w tym roku musieliśmy zejść z boiska pokonani. Największą sensacją spotkania był powrót do gry Oskara po wielu miesiącach przerwy.

I właśnie opis meczu oparty jest na relacji Oskara.

Na początku mieliśmy mecz pod kontrolą. Przeciwnik generalnie nie dochodził do naszej bramki, a my mieliśmy parę godnych sytuacji, z której wykorzystaliśmy tylko jedną. Bramka wpadła po kontrze - do środka zagrał Larry i w zamieszaniu obrońca rywali skierował piłkę do własnej bramki.

Drugą połowę zaczęliśmy w 10, ze względu na to, że Oskar musiał nieco odpocząć. W przeciągu pięciu minut straciliśmy bramkę na 1:1, a po kolejnych 10 minutach było 1:3 (jedna ze stałego fragmentu, a druga w sytuacji sam na sam). Na około 5 minut przed końcem Blady zagrał do Oskara, który wrzucił długą piłkę na Pudzia, a on spokojnie położył bramkarza i strzelił na 2:3. Pomimo ambitnej walki do końca, niestety przegraliśmy mecz – pierwszy w tym sezonie.

1:0 samobójcza, 2:3 Adrian Wiśniewski (Oskar Kamiński).

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Dodatkowe informacje