Start

Poraszka’97 – FC Bellatores 4:0 (1:0)

Wiele ciekawych i znaczących wydarzeń miało miejsce w dzisiejszym meczu z FC Bellatores. Pierwsze to debiut w bramce Larrego. Mimo wątpliwości i nacisków, że za bardzo osłabimy środek pola, postawiłem na swoim. I miałem na szczęście rację.Spoko

Od pierwszego gwizdka sędziego zdominowaliśmy grę. Arbiter chyba nieco zbyt drobiazgowo podszedł do swoich obowiązków i każde praktycznie starcie odgwizdywane było jako faul. Po jednej z takich kontrowersyjnych decyzji otrzymaliśmy rzut wolny. Bardzo dobrze uderzył Pudzio – piłka trafiła w słupek, później od pleców bramkarza i poszła wzdłuż linii bramkowej. Tam dopadł do niej Filip i dopełnił formalności. Za chwilę na boisku pojawił się debiutujący w naszych barwach Sławek i stał się… 28 zawodnikiem Poraszki, który zagrał w tym sezonie. Wygląda jednak na to, że zagra trochę więcej niż jeden mecz i będzie dużym wzmocnieniem. Do  końca pierwszej połowy mieliśmy co najmniej pięć świetnych okazji bramkowych, ale nic nie chciało wpaść. Rywale najlepsze okazje mieli po bardzo wątpliwych rzutach wolnych, ale raz świetnie interweniował Larry, a raz piłka przeszła obok słupka. Do przerwy 1:0 i nasza seria gier bez straconej bramki do przerwy wzrosła do sześciu (ostatniego gola do przerwy straciliśmy 19 listopada ubiegłego roku).

Druga połowa zaczęła się podobnie do pierwszej – od naszych groźnych akcji. I jedna z nich przyniosła efekt – precyzyjne podanie Pudzio z głębi pola przejmuje Filip i w sytuacji sam na sam z bramkarzem uderzeniem lobem podwyższa nasze prowadzenie na 2:0. I od tego mniej więcej momentu zaczęło się dziać nieco gorzej. Gracze Bellatores z co raz większą swobodą przedostawali się pod nasze pole karne. Na szczęście większość piłek przejmowała bardzo pewnie grająca obrona albo na posterunku znajdował się Larry, który szczególnie w jednej sytuacji wykazał się znakomitym kunsztem bramkarskim. Na szczęście końcówka meczu należała do nas, a gol na 3:0 był trafieniem bardzo szczególnym. Piłkę lekko zagrał Pudzio, a gola zdobył Oskar. Tym samym Adrian skompletował hat-tricka asyst. Ostatnio takiego wyczyny dokonał Mutki 22 października 2017 r., kiedy wygraliśmy 8:3 ze Zjednoczonymi. Jeszcze więcej radości ten gol sprawił na pewno Oskarowi, który zaliczył trafienie po 11 miesiącach. W końcówce jeszcze Pudzio ewidentnie faulowany przez rywala zdołał mu odebrać piłkę, popędził sam na bramkę i przelobował bramkarza ustalając wynik na 4:0. Ostatni gwizdek sędziego oznaczał nasze pierwsze zwycięstwo bez straconego gola od 10 września, kiedy wygraliśmy z Baninem 6:0.

W tej sytuacji praktycznie pewne jest zakończenie sezonu w pierwszej piątce – czyli nasz największy sukces w historii. No ale walczymy o podium!

1:0 Filip Śpiewak (a. Adrian Wiśniewski), 2:0 Filip Śpiewak (a. Adrian Wiśniewski), 3:0 Oskar Kamiński (a. Adrian Wiśniewski), 4:0 Adrian Wiśniewski.

Komentarze  

#1 Ziober 2018-05-06 19:22
Panowie, gratulacje, ale korzystajmy ze zmian, szczególnie przy takiej pogodzie!
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Dodatkowe informacje