Start

Poraszka'97 - Ohra 0:0

Prawie dokładnie 5 lat minęło od naszego ostatniego bezbramkowego remisu. 25 maja 2013 r. padł ostatni wynik 0:0, który osiągnęliśmy w meczu z Virusem. O ile tamto rozstrzygniecie było dla nas niemiłym zaskoczeniem, to wczorajszy remis z Ohrą (praktycznie już mistrzem ligi) jest niewątpliwie naszym sukcesem.

Wszyscy walczyli wspaniale, więc odstępując tym razem od klasycznego opisu, parę słów o każdym graczu wczorajszego pojedynku.

Adam – genialne interwencje w bramce. W paru sytuacjach wydawało się, ze nie ma innej opcji – musi paść gol. I wtedy Adam wyciągał się jak struna i odbijał piłkę. Największą sztuką była obrona uderzenia… Szweda w drugiej części. W pierwszej połowie też musiał wykazać się świetnymi umiejętnościami, ale druga połowa to już prawdziwe oblężenie naszej bramki, której bezbłędnie strzegł Adam.

Szwagier – największy szacun za waleczność. Mimo kontuzji w  pierwszej połowie zagrał do końca meczu. I mam wrażenie, że w drugiej części miał więcej skutecznych interwencji, zwłaszcza głowąPuszcza oczko

Ziober – przecinał zdecydowaną większość dośrodkowań idących przez środek pola karnego. Bezbłędna gra w destrukcji – wyjaśniał bezlitośnie większość zagrożeń pod naszą bramką. W pierwszej połowie był bliski gola, ale uderzenie głową po rzucie rożnym o centymetry minęła słupek bramki Ohry.

Płociu – instytucja na prawej obronie. Zawsze gra z założeniem, że piłka może przejść, rywal nigdy. Za każdym razem nadążał za rywalem, który próbował przedrzeć się skrzydłem, kondycyjnie nie do zajechania.

Szwed – nasza skała przed polem karnym. Jeżeli był w pobliżu, rywale nie mieli co marzyć o przedarciu się pod naszą bramkę. Potrafił też zainicjować klika akcji ofensywnych, a przy rogach skupiał uwagę obrony Ohry.

Jacek – harował przez cały mecz. W razie potrzeby wspierał obronę, a za chwilę uczestniczył już w akcji ofensywnej. W pewnym momencie bardzo solidnie zderzył się z rywalem, co wyglądało kiepsko. Za chwilę jednak powstał i walczył dalej.

Krzysiek – bardzo waleczny, świetny w destrukcji – w razie potrzeby nie kombinował tylko dalekim wykopem wyjaśniał sytuację. Po kontuzji Szwagra musiał wesprzeć go na obronie i z tego zadania wywiązał się również perfekcyjnie.

Decza – walczył na drugim skrzydle. Miał trochę więcej okazji do gry ofensywnej w pierwszej połowie i kilka jego podań inicjowały nasze akcje. W drugiej części musiał skupić się bardziej na obronie. Gola nie straciliśmy, co oznacza, że spisał się świetnie.

Filip i Adrian – tu wspólny opis, bo obaj robili niesamowity wiatr z przodu. Grali bardzo pewnie i spokojnie. Nawet pięciu obrońców rywali miało problem, kiedy któryś z nich rozpędzał się w kierunku bramki. W pierwszej połowie świetnym strzałem spoza linii pola karnego popisał się Filip, ale bramkarz rywali sparował piłkę na rzut rożny. W drugiej części Adrian strzelał z ostrego kąta, ale i tym razem golkiper rywali był na posterunku.  

Pokazaliśmy w tym meczu to co zawsze twierdziłem – niech będzie nas chociaż jedenastu to powalczymy z każdym. Przed nami jeszcze siedem spotkań i po tym meczu widać, że stać nas podium. Kto wie, może ten punkt okaże się bezcenny na koniec sezonu?

Komentarze  

#1 Szwgr 2018-05-14 21:38
Bo w piłce jak mawia nasz treneiro nie chodzi o bieganie tylko dobre ustawienie. Lepiej mądrze stać niż głupio biegać. Może dlatego jeszcze nigdy nie widziałem Dziadka spoconego po meczu:)
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Dodatkowe informacje